Czy trzeba coś dodawać?
Wypadałoby, wiem. Ja dałam teksty, Michał je przygotował, wydrukował, potem zszył i skleił poszczególne części oraz dodał okładkę. To jeszcze nie książka, ale coś, co bardzo mocno ją przypomina.
Jeśli się uda, będzie szelest kartek.
Nareszcie.










Nareszcie.
OdpowiedzUsuńŚwietnie! Planuję zrobić to samo, ale w nieco bardziej hand-made wersji. ;) Czasem nie warto czekać na wydanie, trzeba samemu! :) Będzie można sobie taki egzemplarz sprawić?
OdpowiedzUsuńIstnieją dwa. Jeden krąży gdzieś po świecie, drugi był prezentem. Teoretycznie są materiały na trzeci... i tyle. :)
Usuń