Wąż nie zmieni swojej krętej natury, nawet kiedy się
wśliźnie w prostą rurę bambusową.
— Przysłowie chińskie
Kiedy człowiek wzrasta w przekonaniu
o własnej wyższości nad innymi, może przegapić moment, gdy zacznie czołgać się
pod stopami tych, którymi dotąd pogardzał. Jak
na ironię, godłem twojego domu jest wąż, Draco, podpowiadał udręczony umysł
młodego mężczyzny. Ten, sparaliżowany strachem, zamarł w półruchu. Byle
przeżyć, nic więcej! Choć wokół umierali ludzie i śmigały z wizgiem promienie
zaklęć. Jeśli miał wybrać stronę, Draco wybierał życie.
Chciał przetrwać! Zniknąć, schować
się, uciec! Nie nadawał się do walki, o tej prawdziwej nie miał najmniejszego
pojęcia. Tylko garść złudzeń.
Gdzieś zniknęły wyuczone maniery,
dumnie zadarty podbródek, sztywne plecy. Draco Malfoy, zgarbiony i przerażony,
uświadamiał sobie w każdej sekundzie bitwy o Hogwart, że pieniądze i
pochodzenie tym razem nie znaczyły nic.
Jego krew, czysta i arystokratyczna, plamiła
posadzkę tak samo jak krew szlam. Mieszała się z kurzem i brudem, a blondyn
myślał wyłącznie o tym, jak oślizgły jest jego strach. Jak zmusza go do
pełzania, kusząc złudzeniem, że jeśli Draco skuli się jeszcze bardziej, nikt go
nie zobaczy.
Był blady jak upiór, histeria niemal
uniemożliwiała mu oddychanie. Zredukowany do instynktów, stał tam, kuląc
ramiona i patrzył na nich. Patrzył na dawnych kolegów, wrogów i pozornych
sprzymierzeńców. Stał i nie robił nic, jak przystało na arystokratę.
0 Opinia:
Prześlij komentarz
Wzbij słowami pióra, wzrusz, wścieknij. Wszystko, co konieczne.