Jestem ostatnim z miotu. Gdyby ktoś
zapytał, jakie to uczucie, odpowiedziałbym, że jak kiedyś, gdy pierwszy pchałem
się do miski, tylko nie ma za mną sióstr i braci.
Mam swoje stado, mam je, choć starość
niczego mi nie ułatwia. Odbiera mi sprawność, wygodę jedzenia, samodzielność.
Odziera mnie z godności, ale nie z dumy. Głowę noszę wysoko i prosto, na ile
pozwala mi ten nieproszony gość w mojej czaszce, który czasem przypomina o
sobie falą bólu. Nie wspominam o sercu, o wątrobie, o skrzywionych zębach.
Wciąż dryfuję na wyżynach dawnego majestatu, choć obecnie to już tylko
wspomnienie władzy. Jej swojski zapach, gdy szczurom wystarczała moja cicha
obecność, by wszystko było na swoim miejscu.
Nie chcę, aby ktokolwiek pomagał mi
przy zachowaniu higieny. Udaję, że zapominam, kiedy to robią.
Nie chcę, aby ktokolwiek traktował
mnie specjalnie. Nie pamiętam, że tak się dzieje.
Nie chcę utkwić w niesprawnej
skorupie, uwiązany do cielesności, która jest brzydka, nieposkładana, taka
niepasująca. Ale jestem. Wciąż jestem, choć teraz przedziwnie samotny, a szepty
słyszę czasami aż nazbyt wyraźnie.
Nikt nie obiecywał, że będzie tylko
pięknie. Nikt nie obiecywał, że będzie wiecznie, że będę wiecznie w taki
sposób. Nawet bogowie mają swój czas i miejsce. Moja, najważniejsza, mówi
czasem, iż wierzy we mnie i dlatego nie mogę odejść. Chciałaby. Ja też czasem
bym sobie tego życzył. Kiedy rozlega się to znajome, świdrujące „dobry szczur”
szukam jej, jej palców i pestki dyni. To przypomina o dawnych dniach, gdy
za moimi plecami obracał się najdroższy z braci, a ja pokonywałem wciąż i
wciąż przepastną ciemność tunelu.
Teraz ta starość – taka nieładna,
śmierdząca i posklejana – jest moim tunelem. Człapię przez niego – przez swój
czas – łapa za łapą. Nie wiem, kiedy nastąpi ostatni krok. Niczego już nie
planuję. Może się pożegnam, a może odbiegnę gdzieś daleko, zbyt zaangażowany w
sen o wielkiej łące. Gdyby to było takie proste. Mapa życia prowadzi mnie
do Zasłony Szeptów, a ja jestem Tym, który zaczął i… na swój sposób, dla
tych, którzy będą chcieli to zrozumieć, nigdy się nie skończę.
Ludziom, którzy utknęli w gorzkiej
znajomości praw oraz zasad.
Pan Perkun Kaukai