Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FF-Pora na Przygodę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FF-Pora na Przygodę. Pokaż wszystkie posty

23.05.2014

Głodna



Pora na... 


Nad Krainą Ooo zapadał zmierzch, kiedy Finn, zapatrzony na zachodzące za horyzontem słońce, powoli przymknął powieki. Dzień pełen wrażeń, kolejnych przygód i walk, wyczerpał nawet chłopca. Jake chrapał już smacznie w swoim łóżku. Finn też powinien udać się na spoczynek, ale z jakiegoś powodu siedział na trawie za domem i –na wpół drzemiąc, pogrążony w marzeniach, do których nigdy by się nie przyznał – pozwalał mijać kolejnym sekundom.

Nagle zimny dreszcz przebiegł Finnowi po plecach, a chwilę później poczuł lodowate dłonie zaciskające mu się na karku. Tuż przy jego uchu rozległ się warkliwy, złowrogi szept:

– Zgadnij kto, człowieku.

– Ma… Marcelina – wyjąkał.

Jakby towarzystwo wampirzycy nagle rozbudziło go i odebrało spokój. Dziewczyna, w charakterystycznym dla siebie stylu – unosząc się w powietrzu – z palcami owiniętymi wciąż wokół jego szyi, pojawiła się przed nim, obrócona do góry nogami. Długie, ciemne jak mrok włosy tym razem splotła w piękny warkocz, którego koniec kołysał się hipnotyzująco tuż nad ziemią.

Finn zadrżał, choć przecież nie bał się niczego ani nikogo, a już na pewno nie Królowej Wampirów.

W odpowiedzi na to badawczo zmrużyła powieki, skupiając spojrzenie czarnych oczu na twarzy przyjaciela. On odruchowo zagapił się na ślady ugryzień na jej wątłej, wygiętej szyi. Blizny kontrastowały z tym, jak była blada, a to z kolei podkreślały ostatnie promienie słońca, na szczęście zbyt słabe, by zrobić wampirzycy krzywdę.

– Jestem taka głodna, Finn – szepnęła.

Delikatnie przesunęła opuszkami palców po jego policzkach, psotnie zahaczając o krawędź czapki. Zanim chłopiec zdołał zaprotestować, szarpnęła, ściągając materiał z jego głowy. Jasne włosy rozsypały się na czoło chłopca w burzy niesfornych, zaniedbanych kosmyków.

– Jestem głodna – powtórzyła. – A ty mnie nakarmisz, prawda? – spytała, przysuwając się bliżej.

Ich usta prawie się stykały, więc policzki Finna pokrył rumieniec zawstydzenia. Czuł, jak ceglaste plamy wykwitają na jego policzkach i zdradziecko wpełzają aż na uszy. Marcelina zachichotała, na wpół diabolicznie, na wpół rozbawiona.

– To… – Finn próbował powiedzieć cokolwiek, ale nie zdążył.

Wampirzyca już łapczywie wsysała czerwień wprost z jego skóry.

Gdy skończyła, a trwało to zaledwie mgnienie, mlasnęła zadowolona i rozpłynęła się w powietrzu, nie słysząc, jak chłopiec dokończył zdanie.


– … byłby dla mnie zaszczyt – wyznał cicho. 

... deser!