24.11.2012

Tysiąc oddechów oswojonych muz rzeczywistych - X



W wolnych chwilach kobieta siadała i wyglądała przez okno, obserwując ludzi. Nie lubiła ich, nie znosiła także siebie. Złe humory w regularnych pakietach zanosiła do pracy. Wyładowywała je później na istotach absolutnie przypadkowych. Nie miała pasji.

Jedynie sprzątała z obsesyjnym zaangażowaniem. Zmywała naczynia, zamiatała podłogę, układała przedmioty. Wycierała kurz atakujący półki. Patrzyła wtedy uważnie na wirujące w powietrzu drobiny, mając na końcu języka słowa, których nie potrafiła sobie przypomnieć. Wyrazy były blisko, ale nigdy nie dawały się złapać. Umykały, a ona nie goniła ich zbyt długo. Nie zależało jej, ponieważ nie rozumiała wagi problemu.

Urodziła się bezwenna, taka miała umrzeć. 



Kolejny oddech, dodatkowy: TOOMR - Na dodatek

0 Opinia:

Prześlij komentarz

Wzbij słowami pióra, wzrusz, wścieknij. Wszystko, co konieczne.