24.11.2012

Tysiąc oddechów oswojonych muz rzeczywistych - II


Znała głód, jak nikt inny. Urodziła się głodna i przez długi, naprawdę długi czas nikt nie nakarmił jej do syta. Cierpiała, ale nie potrafiła się przemóc – prośba nie przechodziła przez szlachetne, ściśnięte konwenansami gardło. Zbyt dumna, by płakać, przyczaiła się w niemym oczekiwaniu. Musiała przyznać, że było warto.

Gdy poczuła na języku słodki smak ciepłej, domowej szarlotki, wiedziała, że to ten wieczór. Jej moment – szczególny i niepowtarzalny. Przez chwilę zachłysnęła się rozpływającym się w niej spełnieniem, by następnie rozłożyć je na czynniki pierwsze, badając skrupulatnie każdą literę.

Zapamiętała dokładnie najdrobniejsze sekundy. Odrzucając zakurzony świat szuflady, uśmiechnęła się szczęściem weny nasyconej.



Kolejny z oddechów: TOOMR - III

0 Opinia:

Prześlij komentarz

Wzbij słowami pióra, wzrusz, wścieknij. Wszystko, co konieczne.