24.11.2012

Tysiąc oddechów oswojonych muz rzeczywistych - III



Zabiegana, wiecznie spiesząca się na kolejne spotkanie, nawet nie zauważyła, że się zgubił. Nie zwróciła uwagi, że jej odbiciu w lustrze czegoś brakuje. Zbladła, zmizerniała, ale wciąż nie miała czasu, żeby na siebie popatrzeć. Stąpała lekko, ledwie muskając ziemię palcami.

Znajomi zaczęli pytać ją o zdrowie, podrzucając dodatkowe kanapki w porze drugiego śniadania, ale kobieta nie rozumiała. Nie pojmowała, bo nie potrafiła już czuć. Najpierw przestała dostrzegać kolory, z czasem stępiły się również pozostałe zmysły.

Kiedy uświadomiła sobie, że zapodziała najważniejszą część duszy, było już za późno – wen utkwił w szparze między chodnikowymi płytami i zajął się chwytaniem rozwiązanych sznurowadeł.



Kolejny oddech: TOOMR - IV

0 Opinia:

Prześlij komentarz

Wzbij słowami pióra, wzrusz, wścieknij. Wszystko, co konieczne.