24.11.2012

Tysiąc oddechów oswojonych muz rzeczywistych - VI



Prychnęła swojemu właścicielowi prosto w twarz, po raz kolejny jawnie okazując niezadowolenie oraz brak szacunku. Traktowała go okrutnie, kapryśnie i niesprawiedliwie. Mrucząc gardłowo, wbijała ostre pazury w duszę artysty. Zmuszała mężczyznę do trudnej egzystencji na granicy absurdu. Zanurzała stopy w złości i frustracji, którą sama powodowała. Pozwalała agresji przesączać się między palcami: wyciekać w krótkich występach, transmitowanych na żywo w zwykłej, szarej codzienności.

Wszystkim wydawało się, że ona rządzi.

Do czasu, gdy schwycił jej wątłą szyję i zacisnął kurczowo zmęczone dłonie. Wtedy zrozumiała, że jest niczym więcej, tylko narzędziem. Ściętą stalówką pióra, grafitem ołówka, kartką papieru formatu A3; weną wykorzystaną.



Kolejny oddech: TOOMR - VII

0 Opinia:

Prześlij komentarz

Wzbij słowami pióra, wzrusz, wścieknij. Wszystko, co konieczne.